środa, 19 listopada 2008

Cartagena

Dwa dni spedzilem w Parku Narodowy Tayrona kolo Santa Marta. Kolejne dwie noce w hamaku i bez elektrycznosci, zato z codzienna tropikalna ulewa. Park polozony jest nad samym mozem karaibskim i skrywa jedne z najiekniejszych plaz w Kolumbii. Male zatoczki porosniete palmami kokosowymi, zamkniete od strony morza rafa koralowa. Cos jakby w stulu kubanskim. Rafa swietna, mozna na miejscu wypozyczyc maski i pletwy do snorkowania. Ryby roznokolorowe, czesto w (mg)lawicach. Udalo mi sie znalezc jedna, dobrze schowana, z glowa wielkosci malego telewizora. Tak mi sie spodobalo, ze jutro jade na jednodniowa wycieczke (nie wiem czemu, ale nie cierpie tego slowa) na wyspy w okolicach Cartageny, gdzie obecnie jestem. Samo miasto bylo najwazniejszym portem hiszpanskim w Ameryce Poludniowej. Swietnie zachowala sie starowka, z pieknymi drewnianymi balkonami plus imponujacy zespol fortyfikacji otaczajacy sale miasto, miedzy innymi najwiekszy zamek wzniesiony przez Hiszpanow na kontynencie.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Chciałbym zobaczyć te ryby w mgławicach :D :D :D Czekamy na fotki z Cartageny!

Anonimowy pisze...

uwaga na węże wodne!!