Więcej informacji pod linkiem.
poniedziałek, 12 lipca 2010
czwartek, 8 kwietnia 2010
Powoli koniec. Jutro lot do Stambulu. Potem stara trasa przez Rumunie i Ukraine do domu. Po raz szosty zawitam do dawnego Konstantynopola i ciagle jest co w nim robic. Na Iranczykow za odmowe przyznania wizy trudno mi sie szczerze zloscic.. Dzieki temu bede dluzej w Polsce przed wyjazdem do pracy. Afganistan w mniejszym lub wiekszym stopniu byl/jest taki jak sie spodziewalem. Jaki? Pewnie predzej opowiem niz napisze.
poniedziałek, 29 marca 2010
niedziela, 28 marca 2010
Z elementarza mlodego Taliba
Cytaty z podrecznika dla dzieci z czasow Talibow. Za Ksiegarzem z Kabulu Asne Seierstad
Lekcja Matematyki:
"Maly Omar ma kalasznikowa wraz z trzema magazynkami. W kazdym magazynku miesci sie 20 naboi. Omar wystrzelil dwie trzecie naboi zabijajac 60 niewiernych. Ilu niewiernych usmiercil jedna kula?"
Nauka alfabetu:
"J jak Jihad-nasz cel, I jak Izrael-nasz wrog, K jak Kalasznikow-nasza bron, M jak Mudzahedini-nasi bohaterowie..."
Lekcja Matematyki:
"Maly Omar ma kalasznikowa wraz z trzema magazynkami. W kazdym magazynku miesci sie 20 naboi. Omar wystrzelil dwie trzecie naboi zabijajac 60 niewiernych. Ilu niewiernych usmiercil jedna kula?"
Nauka alfabetu:
"J jak Jihad-nasz cel, I jak Izrael-nasz wrog, K jak Kalasznikow-nasza bron, M jak Mudzahedini-nasi bohaterowie..."
sobota, 27 marca 2010
Mazar
Tempo ekstremalne. 3 glowne miasta w 5 dni. A podobno ostatnia rzecza wskazana w Afganistanie jest pospiech.. Wszystko przez Iranczykow.. Ambasada w Kabulu odeslala nas do polskiej po list rekomendacyjny. Byly pewne obawy o przyjecie przez rodakow. Bardziej spodziewalem sie krzywego spojrzenia za robienie klopotow niz milego przyjecia. Konsul jednak bardzo sympatyczny (wstepnie umowilismy sie nawet na piwko), zalatwil sprawe w jeden dzien, ale nie mial zbyt wielu zludzen w kwestii dostania wizy. Doslownie na dniach Iran nie chcial wpuscic powracajacej z Afganu ciezarowki z darami. Szykuje sie z tego i chyba tez naszego powodu polska interwencja w Teheranie. Hitem wyjazdu mialo byc noworoczne buzkaszi w Mazar.. Nie czekajac az otworza ambasade w niedziele, wczoraj dotarlismy do miasta, kilka godzin po zakonczeniu ostatniego buzkaszi w sezonie... We wtorek wracamy do Kabulu. Dzien pozniej powinno byc wiadomo czy wrocimy przez Iran czy trzeba bedzie kupowac bezposrednie bilety do Europy...
PS. Zdjecia postaram sie wrzucic a Kabulu. Siedze w kawiarence na laptopie, nie ma jednak wejscia USB, nie mowiac o czytnikach kart...
PS. Zdjecia postaram sie wrzucic a Kabulu. Siedze w kawiarence na laptopie, nie ma jednak wejscia USB, nie mowiac o czytnikach kart...
wtorek, 23 marca 2010
Herat
Zyje gdyby ktos mial watpliwosci. Od dwoch dni jestesmy w Heracie. Poki co najwieksze niebezpieczenstwo stanowia zebrzace dzieci kolo glownego meczetu. Z pomoca miejscowych oparlismy szturm. Iranczycy nie dali wizy powrotnej. Byc moze z zemsty za pohanbienie naszymi niewiernymi stopami swietego mauzoleum Imama Rezy w Mashadzie.. Lecimy wiec jutro do Kabulu probowac w ambasadzie. Zdjecia pojawia sie jesli znajde szybszy internet.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)