W Cartagenie spedzilem lacznie 3 dni. Z ponownego nurkowania nic nie wyszlo, morze bylo zbyt wzburzone i nie dalo sie nic zobaczyc na odleglosc wieksza niz 40 cm. Wczoraj pojechalismy z Rene (Niemcem, poznanym w trakcie treku do Ciudad Perdida) zaznac kapieli w blocie. W okolicach Cartageny jest niewielki, podobno jedydny na swiecie blotny wulkan. Kapiel ma miec wlasciwosci lecznicze. Uczucie zapewne porownywalne do kapieli w morzu martwym. Nie da sie utonac, a bez pomocu drugiej osoby nawet w pelni zanurzyc.
Dzisiaj rano dotarlem nocnym autobusem do Medellin, kiedys stolicy karteli narkotykowych, a obecnie jednego z najbezpieczniejszych miast Kolumbii. Podroz-koszmar, 12 godzin nieustajacego marzniencia. Kierowcy w Kolumbii maja zwyczaj ustawiac klimatyzacje na zamrazanie. Bylem przygotowany: dlugie spodnie, mocny polar, skarpetki, ale i tak nic nie pomoglo. Nastepnym razem dorzuce jeszcze kurtke i spiwor..
Nizej zdjecia z Parku Tayrona, Cartageny (m.in. muzeum zlota) i blotnego wulkanu:












1 komentarz:
No, no.. takie "spa" po przygodach z komarami chyba Ci się przydało :-)
Prześlij komentarz