poniedziałek, 29 marca 2010

niedziela, 28 marca 2010

Z elementarza mlodego Taliba

Cytaty z podrecznika dla dzieci z czasow Talibow. Za Ksiegarzem z Kabulu Asne Seierstad

Lekcja Matematyki:

"Maly Omar ma kalasznikowa wraz z trzema magazynkami. W kazdym magazynku miesci sie 20 naboi. Omar wystrzelil dwie trzecie naboi zabijajac 60 niewiernych. Ilu niewiernych usmiercil jedna kula?"

Nauka alfabetu:

"J jak Jihad-nasz cel, I jak Izrael-nasz wrog, K jak Kalasznikow-nasza bron, M jak Mudzahedini-nasi bohaterowie..."

sobota, 27 marca 2010

Mazar

Tempo ekstremalne. 3 glowne miasta w 5 dni. A podobno ostatnia rzecza wskazana w Afganistanie jest pospiech.. Wszystko przez Iranczykow.. Ambasada w Kabulu odeslala nas do polskiej po list rekomendacyjny. Byly pewne obawy o przyjecie przez rodakow. Bardziej spodziewalem sie krzywego spojrzenia za robienie klopotow niz milego przyjecia. Konsul jednak bardzo sympatyczny (wstepnie umowilismy sie nawet na piwko), zalatwil sprawe w jeden dzien, ale nie mial zbyt wielu zludzen w kwestii dostania wizy. Doslownie na dniach Iran nie chcial wpuscic powracajacej z Afganu ciezarowki z darami. Szykuje sie z tego i chyba tez naszego powodu polska interwencja w Teheranie. Hitem wyjazdu mialo byc noworoczne buzkaszi w Mazar.. Nie czekajac az otworza ambasade w niedziele, wczoraj dotarlismy do miasta, kilka godzin po zakonczeniu ostatniego buzkaszi w sezonie... We wtorek wracamy do Kabulu. Dzien pozniej powinno byc wiadomo czy wrocimy przez Iran czy trzeba bedzie kupowac bezposrednie bilety do Europy...

PS. Zdjecia postaram sie wrzucic a Kabulu. Siedze w kawiarence na laptopie, nie ma jednak wejscia USB, nie mowiac o czytnikach kart...

wtorek, 23 marca 2010

Herat

Zyje gdyby ktos mial watpliwosci. Od dwoch dni jestesmy w Heracie. Poki co najwieksze niebezpieczenstwo stanowia zebrzace dzieci kolo glownego meczetu. Z pomoca miejscowych oparlismy szturm. Iranczycy nie dali wizy powrotnej. Byc moze z zemsty za pohanbienie naszymi niewiernymi stopami swietego mauzoleum Imama Rezy w Mashadzie.. Lecimy wiec jutro do Kabulu probowac w ambasadzie. Zdjecia pojawia sie jesli znajde szybszy internet.