sobota, 8 listopada 2008

Karaiby

Przyjechalem dzisiaj do Santa Marta, najstarszej miejscowosci zalozonej przez Hiszpanow na wybrzezu karaibskim. Najstarszej ale nie najokazalszej, nie wiele sie zachowalo po minionej epoce, miasto czesto padalo lupem piratow i szybko dalo nie zdystansowac niezbyt odleglej Kartagenie.

Zostalem w Bogocie tydzien dluzej uczac sie hiszpanskiego. Od biedy idzie sie dogadac:) Na razie duzo wiecej rozumiem niz jestem wstanie powiedziec, powinienem sie z czasem rozgadac. Zdazylem poznac dwa czay terazniejsze, dwa przeszle i jeden przyszly. Teraz jest duzo czasu zeby wszystko sobie utrwalic.

Jutro ide na 6-dniowy trek do Ciudad Perdida, doslownie zaginionego, prekolumbijskiego miasta w masywie gorskim Sierra Nevada de Santa Marta (najwysze szczyty w Kolumbi, ponad 5 tys. ) Tak wysoko niedojdziemy, miasto znajude sie na niewiele ponad 1000 m.n.p.m. Zostalo odkryte po drugiej wojnie swiatowej przez miejscowych poszukiwaczy skarbow. Dostac sie tam mozna jedynie na piechote. Idzie sie 3 dni, spiac w hamakach w indianskich wioskach, jeden dzien ma sie na zwiedzenie kompleksu i w 2 dni zajmuje droga powrotna. Cala przyjemnosc kosztuje okolo 230$. Zapowiada sie ciekawie, trasa wiedzie przez tropikalna puszcze, ponoc przekraczajac rzeki trzeba niesc plecak nad soba majac wode prawie pod pachy:) Po powrocie postaram sie szybko wrzucic jakies fotki.

Brak komentarzy: