czwartek, 6 marca 2008

Esfahan

Hej!
Wczoraj wieczorem dotarlismy do Isfahanu. 2 godziny komfortowym volvo z Kaszanu za 2,2 chomeiniego (22000 riali, czyli troche ponad 2 $), gdzie spedzilismy poprzednia dobe. Tlum szturmowal autobus, wygladalo ze sie nie dostaniemy ale obsluga zarezerwowala nam miejsca w pierwszym rzedzie.

Dalej podrozujemy w trojke. Przechrzcilismy sie na The A Team (Alex, Adrian i Adam). Chyba tak zostanie jeszcze przez kilka dni, potem sie rozjezdzamy w roznych kierunkach. Alex ma wielkie powodzenie wsrod miejscowych. Wiekszosc iranczykow uwielbia Hitlera za wymordowanie Zydow. Dzisiaj dla swietego spokoju zaczal mowic ze jest z Lachestanu:D

Kaszan, bardzo sympatyczne male (jak na iranskie warunki) miasteczko, ledwie 150 tys mieszkancow. Pochodzilsmy po bazarze, szalony sprzedawca perfum wypsikal nas od stop do glow. Potem jak dzieci latalismy po dachu bazaru robiac zdjecia i podgladajac ludzi z ukrycia. Wieczorem szukajc knjapki, gdzie mozna by zapalic fajke spotkalismy kilku studentow. Powariowali w tym kraju! Od 6 miesiecy palenie fajki wodnej w miejscach publicznych jest zakazane! Wyglada, ze tylko w Teheranie w bogatej dzielnicy sie jakies uchowaly. Poznane chlopaki dugo nie myslaly, kupily fajke w sklepie (w domach chyba mozna jeszcze palic) i zapraly nas do podmiejskich ogrodow. W 7 osob, wliczajac w to wdumetrowego szwajcara zapakowalismy sie do taryfy. Na miejscu pelna konspiracja, palilismy ukryci, z dala od drogi:) Po powrocie liga mistrzow arsenal-milan wraz z hotelowym recepcjonista. Zaszalelismy z Alexem i kupilsimy po 2 piwa (0,5 procenta alkoholu) za astronomiczna cene 2 dolce za jedno:D

Jeszcze w Kaszanie na dworcu poznalismy dwoch studentow wracajacch do domu. Zaraz po przyjezdzie do Isfahanu zaprosili nas do domu. Nie zastanawiajac sie skorzystalismy z okazji. Rodzina bardzo zamozna. Zajmuja dwa pietra w kamienicy w bogatej dzielnicy Isfahanu. Ojciec pracuje na wysokim szczeblu w miejscowej tepsie. Pokazali nam kilka dwanow utkanych przez ich mame, calkiem niczego sobie. W Isfahanie znajduje sie centrum handlu dywanow w Iranie. O polnocy nocne zwiedzanie miasta.

Dziaiaj juz byly ekstremalne przezycia. Odwozili nas do hotelu i mielismy powazny wypadek. Kierowca, jeden z poznanych studentow, musial chyba brac lekcje u Zupki bo szalal 120 na godzine na dojezdzie do autostrady. Mijal samochody niczym w taxi. Na autostradzie na zakrecie z ograniczeniem do 70km zajechal nam droge jakis samochod (w iranie nikt nie przejmuje sie liniami pasow drogi), mielismy przynajmniej 120, troszke za duzo by wychamowac. Strzelilismy w bok tego samochodu potem on lekko w nas, obrocilo samochod o jakies 180 stopni i wyloadowalismy na trawinku. Na szczescie nikomu kompletnie nic sie nie stalo. Gdybysmy nie byli na prawym pasie prawdobodobnie pozostale auta by nas kompletnie staranowaly. W Iranie chyba jedene niebezpieczenstwo na cudzoziemcow czeka na drogach. Przechodzenie prze ulice w Teheranie jest prawdziwym wyzwaniem.

Pozdrufki!

ps. serwer sie zacial i nie moge wrzucic fotek, postaram sie wrzucic jutro.
pps. faktycznie tragicznie gra wisla, zdaje sie ze wbili ostatnio jagieloni zaledwie 5 goli:P

1 komentarz:

michal.k pisze...

fajnie tak sie czyta te twoje przygody Adamie, mam nadzieje ze przywieziesz tone fajnych zdjec i juz nie moge sie doczekac ich ogladania, choc jeszcze tyle czasu Cie nie bedzie :)

Pozdrow z PJWSTK :D