poniedziałek, 7 kwietnia 2008

Tabriz

Za 3 godziny mam autobus do Konstantynopola. Cena, smiesznie niska - 33$ za ponad 2000km. Do Tabrizu dotarlem dzisiaj po poludniu. Znowu mialem podobna przygode z biletami jak w Bandar.. Czlowiek powinnien sie uczyc na bledach i dopytac o godzine odjazdu a nie wierzyc w znajomosc angielskiego sprzedawcow. Mialem przez to przymosowy nocleg w Arabil. Przynajmniej odgladnolem sobie wczoraj lige angielska. Wczesniej bylem jeszcze jeden dzien w Masuleh, kolejnej starej wiosce w gorach nad Morzem Kaspijskim. Gory w tej czesci Iranu roznia sie tym od reszty kraju, ze porosniete sa gestymi lasami. Naprawde piekny widok, zwlaszcza wiosna, gdy wszytsko wlasnie rozkwita.
W stolicy Bizancjum bede w srode rano, wiec wieczorkiem pewnie sie schleje na lidze mistrzow. Milo bedzie wypic sobie piwko po 40 dnich abstynencji:D

Brak komentarzy: